poniedziałek, 10 marca 2025

Modlitwa donikąd - Kiara Saaid

Kim jest bohaterka?

Kiara Saaid to kapłanka bogini Sune pochodząca z Zakhary. Trafiła na Wybrzeże Mieczy w poszukiwaniu swojej córki Adii, która została porwana przez Kult Smoka. W trakcie podróży poznała Gaspara, Shina i Belmora.

Po czasie przyjaźń z tym ostatnim przerodziła się w coś więcej. Przez czterdzieści lat Kiara mierzyła się z faktem, że gdy kogoś pokochała, ten szybko odnajdywał miłość swojego życia w innej. Nie chcąc znów cierpieć, zakończyła relację z Belmorem, chociaż zdawała sobie sprawę, że jest już za późno. Ten odszedł pozostawiając jej jednak wiadomość: wyznanie dozgonnej miłości, która nigdy nie przeminie.

Poniższy tekst stanowi modlitwę Kiary do swojej bogini będącą reakcją na list o odejściu Belmora – jest to jej pierwsze w życiu zachwianie wiary.


    Trzymając w dłoni pergaminy szła apatycznie przez korytarze budzącego się Ravenloftu. Kamienne, zimne mury zamku wydawały się o wiele bardziej ponure niż jeszcze kilka godzin wcześniej, ale kobieta nie zwracała na to uwagi. Nie przystanęła również na widok fioletowego diabelstwa, które patrzyło na nią ze zmarszczonymi brwiami. Może o coś pytała, może coś oznajmiła. Po chwili jednak Pomoc otworzyła podwójne drzwi do sali balowej, stając niedaleko wejścia ze strapioną miną.

Kiara zerknęła na zapisane strony, zostawiając jedną z nich na najbliższym stole. Powoli zwróciła się ku balkonowi, który wciąż był pogrążony w półmroku wczesnego poranka. 

„Tak chciałbym was zapamiętać”. 

Westchnęła głęboko i wyszła na zewnątrz, patrząc w kierunku jaśniejącego nad Barovią nieba.

– Pani. – powiedziała cicho, przyciskając pergamin do piersi. – Codziennie dziękuję ci za to, że uznałaś mnie za godną chwalenia twojego imienia. O każdym wschodzie i zachodzie wznoszę do ciebie modły, z wdzięcznością myśląc o życiu, które mi dałaś. Znosiłam każdy ból i cierpienie. Świadomość samotności. Czy robiłam za mało? Czy… czy to dlatego znów zesłałaś mi uczucie inne niż wszystkie? By mnie ukarać?

Zacisnęła mocno powieki, nie ocierając łez spływających jej po policzkach. Pierwsze promienie słońca padły na jej twarz, co wywołało jedynie gorzki uśmiech na rozedrganych wargach kleryczki.

– Nigdy nie przestanę być ci oddana, Pani. Nigdy nie przestanę wierzyć w to, że moim przeznaczeniem jest być posłuszną twojej woli. Dlatego… dlatego nie powiedziałam mu co naprawdę czuję. Myślałam, że mój ból ci wystarczy, Pani, że zdążę go przed tym uchronić… Ale już pierwszego dnia wiedziałam, że został przez ciebie pobłogosławiony. Byłam głupia, zaślepiona… Wybacz mi, Pani, moją słabość.

Powoli uniosła dłoń i ściągnęła wpleciony we włosy diadem. Dar od niegdyś tak kochanego przez nią mężczyzny, symbol cierpienia i miłości. Coś, co stało się łącznikiem między boginią a oddaną jej kapłanką. Zacisnęła palce na zimnym metalu, przez chwilę mając ochotę cisnąć go jak najdalej od siebie.

– Wybacz mi. – powtórzyła cicho. – Czy wciąż jestem godna, Pani? – szloch wyrwał się z jej gardła, kiedy patrzyła na misternie wyrzeźbione róże. – Ten ból… nie wiem, czy tym razem uda mi się go znieść. – wyszeptała, czując jak diadem pali jej skórę. – Wybacz, Pani. Wiem, że to nie czas na słabość. Wszystko ma swój początek i koniec, swój cel… A ty, Pani, jesteś dla mnie początkiem, końcem i celem.

Wzięła głęboki oddech i jeszcze mocniej przycisnęła do siebie pergamin zawierający słowa, które wyryły się w jej umyśle.

– Śmiem prosić tylko o jedno. – wzięła głęboki oddech. – Chroń go, Pani. Czuwaj nad każdym jego krokiem. Pomóż znaleźć mu to, czego szuka i czego pragnie. Odbierz mi wszystko, spraw bym cierpiała… Ale uchroń go od złego i od samotności. Wspomóż Adię, gdziekolwiek jest. Pozwól i naucz ich żyć beze mnie… Bo ja bez nich nie potrafię.

Kolana niemal ugięły się pod nią, kiedy fala bólu przelała się przez jej ciało. Oparła się ciężko o balustradę, raz za razem targana spazmami spotęgowanych przez Sune uczuć. Każda chwila wydawała się wiecznością, stała jednak wyprostowana, cierpliwie i pokornie znosząc rozrywanie jej własnego serca na kawałki.

Przełknęła łzy i odetchnęła płytko. 

– Gdybyś, Pani… – wyjąkała. – Gdybyś pozwoliła mi inaczej chwalić twoje imię… Pozwoliła mi zostać i pielęgnować to, czym mnie obdarzyłaś… Ale wiem, że to wiele. Że nie zasługuje na taki dar. – dodała cicho. – Dlatego… obdarz ich swoją łaską, Pani. O to jedno błagam.

Drżącymi dłońmi założyła diadem i kolejny raz zerknęła na trzymany przez siebie pergamin. Złożyła go pieczołowicie, schowała do torby, po czym spojrzała na budzącą się do życia krainę poniżej.

Chłodne powietrze wypełniło jej płuca. Nie odczuwała złości, że odszedł w taki sposób. Po części była mu wdzięczna: gdyby powiedział im to wcześniej i tak nie udałoby się im go zatrzymać, a ona zapewne ruszyłaby za nim. Tym samym sprzeciwiając się wszystkiemu w co zawsze wierzyła, a do tego zostawiając Shina i Gaspara. Nie mogła tego zrobić: ktoś musiał opiekować się ich rodziną. A skoro Jego tu nie będzie, ten obowiązek spoczął na niej.

Oddech za oddechem uspokajała rozszalałe w galopie serce. Z jej ust wydobył się śpiew, a słowa w smoczym języku odbiły się od kamiennych ścian i uchodziły w otwarty przed nią świat. Ból rozdzierał ją z każdym słowem, kiedy ni to modlitwa, ni to błagalny psalm poniósł się daleko ku wschodzącemu słońcu.


As I stare up at the blazing sun,

Thoughts of love and memories come,

Standing up to catch a glimpse of you,

Of all the faces, it's yours that rings true.


I fear that I'm losing my mind,

Don't leave me stranded, so far behind,

Just give me a bit more time,

To show you that I'm yours, and you're mine.


I choose to think I was not the destination,

Just a temporary stop along the way.

Someday when you're someone else's,

You'll say it's for the best you walked away.


If you find love or happiness, I understand,

I'll cherish our memories, the times we had,

And though one day I'll just be a memory,

My heart belongs to you, now and for eternity.


Please be safe, don't go away,

I can't imagine world without you, I must say,

I don't want to let go, I'm not that strong,

But I'll try, for you, to keep moving along.


The future's unknown, it remains untold,

But I pray to my goddess to keep you from harm's hold,

Please be safe, that's all I plead,

Find what you're searching for and come back to me.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz